10 wrz 2016

Clervaux w Luksemburgu. Podróże.

http://mein-dolcevita.blogspot.de
Miasteczko Clervaux w Księstwie Luksemburg.  
W ostatnim poście zaprosiłam Was na wycieczkę po Księstwie Luksemburg i zaczęłam ją od miasteczka Clerf. Mieszkając w Eifel jesteśmy w dogodnej sytuacji, że już po półgodzinnej jeździe samochodem możemy znaleźć się za granicą, w Belgii lub Luksemburgu. A jak wiadomo, za granicą czujemy się jak na urlopie, mimo iż jest to tylko 30 kilometrów dalej. Dlaczego Niemcy tak często jeżdżą do Luksemburga? Przede wszystkim po paliwo, które jest tutaj znacznie tańsze, a także po kawę, papierosy i alkohol( chociaż porównując ceny alkoholu czasami wydaje się to wątpliwe). Wzdłuż granicy z Niemcami znajdziemy mnóstwo stacji benzynowych, a także ciekawe centra handlowe. Polecam Knauf Center w Schmiede, gdzie znajdują się sklepy typu H&M, Esprit, Springfield, może mniej znane JBC( za to z fajnymi ciuchami) oraz wiele innych. Oczywiście nie namawiam na szaleństwa zakupowe, lepiej jest wykorzystać czas, który macie na zwiedzanie. Przypomina mi się anegdota, którą kiedyś gdzieś usłyszałam:
,, Małżeństwo z Ameryki podróżuje po Europie i wjeżdżają do Luksemburga. Żona pyta: Kochanie jakie to państwo? Mąż odpowiada: Nie warto zapamiętywać jego nazwy. I tak za chwilę z niego wyjeżdżamy“.

 Luksemburg jest małym państwem( 2586 km² ) ale jak powiada przysłowie: mały, ale oho! Nie chcę zasypywać Was teraz informacjami geograficznymi, bo wiadomo, że można to dzisiaj samemu wygooglować. W Luksemburgu na pewno nie będziemy mieć problemu z komunikacją. Mieszkańcy mówią po francusku, niemiecku i luksembursku. Język luksemburski zbliżony jest do gwary( platt), którą mówi się w Eifel po niemieckiej stronie. Znając platt dogadamy się z Luksemburczykiem. Również znajomość angielskiego jest powszechna. Ze względu na dość dużą ilość imigrantów z Portugalii, czy Włoch, możemy porozumiewać się również w tych językach. Jeśli chodzi o jezyk niemiecki, zdarza się, że mieszkańcy niezbyt chętnie go używają, lub udają, że nie rozumieją. Podczas wojny Luksemburg znajdował się pod niemiecką okupacją. Praktycznie w każdym miasteczku lub wsi znajdziemy ślady z drugiej wojny światowej. Pomniki dla żołnierzy amerykańskich ozobione świeżymi kwiatami, wyeksponowane czołgi amerykańskiej( Diekirch, Clerf), zadbane groby. Nieopodal miasta Luksemburg znajduje się cmentarz wojskowy z mogiłami 15.989 żołnierzy, różnej narodowości, którzy zginęli w czasie ofensywy ardeńskiej podczas drugiej wojny światowej. Jeśli chodzi o samych Luksemburczyków, to szacuje się liczbę ofiar wojennych na 5.703 mieszkańców, stanowi to 1,9 % ówczesnego zaludnienia. Odwiedzajac te okolice mamy wrażenie, że to wszystko działo się tak niedawno...

http://mein-dolcevita.blogspot.de

http://mein-dolcevita.blogspot.de

Dla naszych wybawicieli 1944-1945
Oni wrócili nam wolność.


http://mein-dolcevita.blogspot.de

http://mein-dolcevita.blogspot.de
http://mein-dolcevita.blogspot.de

Mieszkańcy cieszą się z odzyskanej wolności.

http://mein-dolcevita.blogspot.de

http://mein-dolcevita.blogspot.de

http://mein-dolcevita.blogspot.de


Wracając do Clerf, to spokojne miasteczko leży na północy Luksembuga. Dojedziemy do niego np. z Prüm przez Pronsfeld w Niemczech( tutaj pojawi się pierwszy szyld z napisem Clervoux). Po dość krętej trasie przez częściowo rolniczą okolicę przekroczymy granicę w Dasburgu( piękny zamek) i wąską szosą o bardzo złej nawierzni, dość dziwne w Luksemburgu, udamy się do Marnach( stacje benzynowe, sklepy), a tam już nie sposob zabłądzić, szyld Clervoux pojawia się dość często. Miasteczko leży w dolinie i zjeżdżając w dół krętą drogą i starając się już, już coś wypatrzyć, zachwycimy się pięknymi wieżami kościoła Pfarrkirche, a za chwilę zobaczymy białe ściany zamku( Schlossburg) w Clerf z około 12 wieku. Podczas bitwy w Ardenach zamek został bardzo zniszczony, jego odbudowa potrwała do 1994 roku. Dzisiaj w zamku znajdują się trzy wystawy: The Family of Man, wystawa fotograficzna Edwarda Steichen przygotowana dla nowojorskiego Museum of Modern Art( muzeum sztuki nowoczesnej) i wystawiona tam w 1955 roku. Z ponad 2 milionów zdjęć amatorów oraz znanych fotografów Steichen wraz ze swoim pracownikiem wybrał najpierw 10 tysięcy, a nastepnie 503 zdjęcia na temat: miłości, śmierci, narodzin, życia. Wystawa ma udowodnić, ze bez względu na pochodzenie, kolor skóry, płeć, religię i wiek, wszyscy jesteśmy sobie równi. A siła miłości zapanuje nad nienawiścią, zniszczeniem i gniewem. Wystawa cieszyła się ogromną popularnością, a dzisiaj zaliczana jest do Memory of the World( Pamięć swiata, projekt UNESCO).


http://mein-dolcevita.blogspot.de





http://dolcevitainmykitchen.blogspot.de

http://mein-dolcevita.blogspot.de
Droga do zamku.








http://mein-dolcevita.blogspot.de

http://dolcevitainmykitchen.blogspot.de

http://dolcevitainmykitchen.blogspot.de

Nie zabrakło też elementów polskich. Nasi rodacy są wszędzie. Kawiarnia u Magdaleny zaprasza.





A nad miastem króluje opactwo benedyktyńskie, ale o tym już następnym razem...

Wasza Edyta

http://dolcevitainmykitchen.blogspot.de





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz